last-episode blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że ‚depresja’ i ‚jesienna depresja’ to nie jest jedno i to samo.
Depresja to choroba, leczona z resztą i wszechobecna na całym świecie.
Jesienna depresja to pewien rodzaj samopoczucia.
Człowiek sobie wmawia, że nie ma powodów do radości.
Jest zimno, ponuro, pada, a ktoś jeszcze każe Ci rano wstawać z łóżka i iść do pracy czy do szkoły.
Na miejscu cholernie się nudzisz, a nawet za okno żal wyjrzeć, bo i tak nie ma w czym spojrzenia utkwić.
I to jest właśnie depresja jesienna.
Od lat wiadomo przecież, że pogoda wpływa na nastrój człowieka.
Jest słoneczko, to jest wesoło.
Śnieżek pada, też radocha (zwłaszcza dla maluchów).
Wiosna i wszystko wraca do życia – dla każdego znajdzie się zajęcie i aż miło popatrzeć na kwitnące rośliny.
A tu jesień – nic. Kompletna pustka.
I taka deprecha każdego dopada.

Ale zaraz, gdzie się podziała złota, polska jesień? Gdzie ten obraz drzew pokrytych kolorowymi liśćmi, który ongiś mogliśmy podziwiać za oknem? Wszystko niestety uleciało wraz z rozwojem miast i zwiększeniem się stopnia zanieczyszczeń.

Jesienna depresja to stan przejściowy, który łatwiej przyrównać do użalania się nad sobą, niż do prawdziwej depresji.
Wolimy siedzieć w domu przed telewizorem, niż iść gdzieś ze znajomymi i zapomnieć, choć na moment, o troskach dnia codziennego.
I jak tak sobie siedzimy i myślimy tylko nad tym, co nam się dzisiaj nie udało, co będzie jutro i jak tragicznie mija nam miesiąc, to zaczynamy się zastanawiać, co stanie się jutro. Czy nadal będziemy tacy przygnębieni, czy może ktoś zdołuje nas jeszcze bardziej.
I tak się rodzi jesienna depresja, która ustępuje po dniu, tygodniu czy dopiero po miesiącu, kiedy przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia zapychają nam umysły czymś innym, niż tylko nasze problemy.

Każdego to dopada (jak i mnie, co widać po ostatniej notce), ale trzeba sobie przecież jakoś radzić ;)
Podnieśmy tyłki z foteli, idźmy do kina albo na spacer.
A jak jesteśmy bardzo, bardzo leniwi, to przynajmniej sobie z kimś pogadajmy. Możliwe, że i jemu to będzie na rękę.

~ * ~
Szczerze za błędy przepraszam, serdecznie za nie żałuję.
Niby sprawdzam kilka razy przed opublikowaniem, ale cóż.
Polonistą nie jestem, ale staram się jak mogę.

Słowo daję, że popadnę w depresję.

Nie wyspałam się, a początek dnia miałam piękny.
Jak już zrobili sobie tą imprezę z okazji czterdziestolecia szkoły, to niech sami zanoszą krzesła do sal, a nie zaganiają nas do takiej roboty o 7:30.

Jedynym plusem dzisiaj była czwórka z chemii.
I tu się sprawdza stare, mądre porzekadło: „głupi ma zawsze szczęście”.
Niczego się nie uczyłam, bo nie miałam kiedy, a tu proszę, cztery z minusem. Heh…

Okazało się też, że dwójkę z geografii (do której się uczyłam) poprawiłam na pałę (a na poprawę też się uczyłam), jak każdy kto do poprawy przystąpił. W sumie dziwne, bo umiałam o wiele lepiej niż za pierwszym razem, a ocena gorsza…

Matka w domu rzuca się na mnie o byle pierdołę (mogła się wyspać, a nie się teraz na mnie wyżywa), a mój Najmroczniejszy odwleka swój przyjazd.

Jutro mam przyjść na galowo (sic!). Jutro też wyniki z matematyki, z której pewnie też mam pałę, pomimo wielogodzinnej nauki.

Prawdopodobnie odwołają grudniowy Ecchicon

Jesienna depresja?

Amen.

.pro Patria.

2 komentarzy

„Anglicy czy Amerykanie publicznie manifestują swoje przywiązanie do narodowych symboli.”
Na Polaka idącego w koszulce z polskim symbolem ludzie patrzą się jak na kretyna (a czasem porównują do nazisty), ale maszerowanie po Warszawie w koszulce z flagą Ameryki jest w zupełności normalne.

„Polskie flagi wieszamy nie z okazji świąt narodowych, tylko gdy wygrywa reprezentacja.”
Zależy.
Są ludzie i parapety. Jedni wieszają flagi na święta narodowe, inni przed meczem. W obu przypadkach nie ma nic dziwnego. Gorzej tylko, jak mecz przegramy. Nieraz widziałam po przegranym meczu flagę na ziemi, koło śmietnika. I to już jest nienormalne.

„Z hymnu umiemy przeważnie tylko pierwszą zwrotkę, a i tak go nie śpiewamy.”
Prawdziwy Polak zna swój hymn, nie tylko jedną zwrotkę (jedną to znają dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej, bo więcej od nich wymagać nie można) i śpiewa go, jeśli ma okazję. Chociaż Polak powinien znać cały hymn, to jedna zwrotka to absolutne minimum.

„Za granicą wstydzimy się przyznać do tego, że jesteśmy Polakami.”
Bo pewni ludzie zrobili nam taką genialną reklamę, że czasem rzeczywiście wstyd się przyznać. Z drugiej strony, jak już pisałam, kto w dzisiejszych czasach będzie szedł ulicą Londynu wołając do nieba „I’m from Poland!”? Polakiem trzeba być przede wszystkim w sercu.

„Gdzie się podziała nasza duma narodowa?”
Jest w ludziach, ale głęboko ukryta… Bardzo głęboko ukryta.

Chodzenie w koszulce z godłem jest ZUE, ale zakładanie stringów z nim jest bardzo seksowne i takie ‚kól’ i ‚dżezi’, nie? I to wcale nie jest profanacja, a skąd…

pro Patria!

.pjwstk.

Brak komentarzy

No więc mam wolne… w pewnym sensie, sama sobie je zrobiłam <3

Dzisiaj jest czterdziestolecie naszej szkoły.
Dziesięć osób poszło na uroczystość, siedem (łącznie ze mną) na wykłady do ‚Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technologii Komputerowych’, reszta do domu.

W sumie szkoła całkiem fajna, od cholery Japończyków podobno, ale ja widziałam tylko dwójkę…
Kusi mnie strasznie, szczególnie, że na trzecim roku studiów są wyjazdy do Japonii na pół roku albo rok ^^
I nauka japońskiego dla zainteresowanych! Ale drogo strasznie… W sumie mam jeszcze dwa i pół roku nauki w liceum, ale wolę myśleć o przyszłości… ^^

.state: dead.

1 komentarz
Aplikacje: Fizyka-zestaw_1 [uruchomiony] | Windows Media Player [uruchomiony]
Procesy: Oddychanie | Myślenie
Zużycie procesora: 100%
Tryb awaryjny!


  • RSS